pisze, bo mam ochote cos napisac. chyba tylko dlatego, bo konkretnego sie nic nie dzieje.
nie gole sie od 5dni, zarastam, zabawnie wyglada. zostawie to jeszcze na kilka dni, nie chce mi sie za to zabierac. za jakis tydzien moze zrobie sobie zdjecie. po odpowiednim przepuszczeniu przez fotoszopa bedzie wygladalo jakbym mial z 21 lat moze nawet! z innych malo znaczacych rzeczy/stanow. torbe zaczalem znowu nosic, chyba nie lubie nosic toreb, bo mi jakos niewygodnie, chociaz z drugiej strony dosc praktycznie, nie powiem. na fejsbuku zrobilem sobie quiz – dziwne, ze jako moj kolor wyszedl kolor… czarny! jakas masakra, nie? podobno oznacza to, ze:
“Jestes raczej zamkniety w sobie, ale kiedy sie otworzysz potrafisz dziko imprezowac i zaszalec. Jestes madry/ra, masz nieprzecietna intuicje i znasz sie na ludziach. Masz sprecyzowane plany na przyszlosc lub jestes obdarzony/na talentami artystycznymi. Pamietaj tylko ze poza twardziela bez uczuc moze zniechecac. Masz sklonnosc do popadania w nalogi. W pracy wolalbys/wolalabys liczyc tylko na siebie, ale tak naprawde grupa cie szanuje i lubi z toba wspólpracowac”.
ciekaw jestem ile w tym prawdy (nalogi i zamkniecie w sobie, z tym sie zgadzam).
przeszedlem singularity, mimo durnosci gry nawet niezle sie bieglo do przodu a czasem skrecalo. ratatatatatatata, apteczka, ratatatatatatatata, postarzenie schodow, ratatatatatata, o nie, koniec gry.
wychodze na prosta, no moze nie do konca prawda, jestem juz na zaawansowanej czesci zakretu, to bardziej prawdziwe ;) jakos sie uklada powoli, mam nadzieje skutecznie i szybko znalezc jakies niezle mieszkanie, mam nadzieje na jakas fajna znajomosc, mam nadzieje na ustabilizowanie w pracy, mam nadzieje na jakies wakacje w sierpniu, nadzieje na cos co pozwoli mi pomyslec sobie: “osz fak! jest zajebiscie”:]
muzyka, tak muzyka. spooro nowej ostatnio. anathema, akelei, a hope for home, people of monolith, triptykon. zbiera sie tego ostatnio troche, ale dobrze jest w koncu miec cos nowego co cieszy, bo od jakiegos czasu tak sucho bylo muzycznie, ze myslalem, ze trzeba bedzie przerzucic sie na jakies reggae.
tu probka akelei, ja nic lepszego nie slyszalem ostatnio, katuje namietnie. p i e k n e!
nie spie ostatnio, nie dlatego, ze cos mnie meczy, mam problemy, albo noc w noc gdzies szaleje, nie, po prostu nie spie i tyle. od kilku dni najwczesniej polozylem sie o 3:oo, przeciez powinienem byc zmeczony a tymczasem siedze w pracy i mam krytyczny moment miedzy 17:oo a 19:oo a pozniej juz luz, byle do zmroku. wampiryzm, smierc, mrok i zniszczenie. czyli w skrocie bezsennosc i pieprzenie o dzieciach mroku. kupa.
jak to miejsce ewoluowalo, blog w sensie. kiedys wygladalo to okropnie, chyba dzieki pracy jaka mam w tym momencie nauczylem sie mowic do ludzi, kiedys przekazywanie informacji – nawet tych najprostszych – bylo dla mnie bariera nie do pokonania. teraz jakos latwiej przychodzi mi pisanie, mowienie i ogarnianie wszechswiata bez uzywania tylko i wylacznie rownowaznikow zdan. co nadal jednak lubie, uzywam i bede uzywal;)
troche gor, czerwcowych.



Posted in memories |
No Comments »
Nie lubisz czytac publiczno-osobistych potyczek z kora mozgowa autor vs autor bloga? Sugeruje przy tym wpisie skrot ctrl+w.
Siedze w chodlu,pomagam w remoncie. Teraz troche spokoju. Nie wiem od czego zaczac,od tego co sie stalo ostatnio czy od tego co stalo sie w ogole. Moze przewrotnie zaczne od czegos innego. Od podziekowan. Mirek,zajebiscie dzieki. Mega mi pomogl/pomaga. Chyba bardziej niz ktokolwiek,trudno mi powiedziec,z jakiego powodu,ale jest mega wsparciem. Tak jak Ania poznala Kame nie sadzac,ze moze poznac kogos takiego ‘w tym wieku’ – to slowa Ani,nie moje ;) – tak mi sie trafil Mirek. On i Papra to mega support teraz. A teraz taki support to zloto. Powiedzialem ostatnio dwom osobom,ze z czworki przyjaciol stracilem dwojke,po przemysleniach dochodze do wniosku,ze jednak z szostki ultragenialnych kolegow/przyjaciol stracilem dwojke. Przeprzykre.
Co sie stalo w ogole niektorzy mniej wiecej wiedza,co ostatnio,garsc z niektorych wie. Moral ogolny? Zabic i pogrzebac z latwoscia da sie wszystko. Jakkolwiek byloby dlugotrwale i wydawalo sie invulnerable. Dawno nie bylem tak rozjechany mentalnie.
Czas teraz na zmiany,ktorych chyba nie do konca sie spodziewalem. Zawsze bylo ok,ba,bylo rewelacyjnie! Teraz? ‘Oi moi’ jak to ze starozytnej greki wynioslem. Posypalo sie jak malo misternie zrobiony z kart z kiosku domek. Boje sie zmian,ktore wiem,ze sa niezbedne. Mam nadzieje,ze decyzja(e) sa sluszne. Mam nadzieje,ze to koniec jednego a poczatek drugiego. Moze nie etapu w zyciu,ale jakiegos rozdzialu. koniec dlugiego,meczacego,pozbawiajacego nadziei rozdzialu dla bardzo dziwnych charakterow,zupelnie odmiennych od siebie. Za duzo we mnie rycerzyka-romantyka,niestety… I upartego czlowieka.
Suche pozegnanie ostatniego dnia,padly slowa brzmiace jak wyklepane formulki. Nie czuc bylo w nich ‘ducha’,slowa,zwykle slowa,zlepione samogloski i spolgloski. Chwila ciepla a teraz pustka. Moglo byc inaczej,moglo pozostac tak jak bylo wczesniej,moglo byc przyjacielsko. Okropne.
Postanowienia?:
1.wezze sie kurwa ogarnij!
2.silownia,bieganie,-5kg do konca lipca
Posted in memories |
No Comments »
Jade autobusem,jest 23:3o. Maciek zawalil i musze wracac na wlasna reke,nie tak jak bylo ustalone samochodem. Dotarlem z zakopanego do krakowa dosc szybko,ladny autobus,swietna trasa w sensie widokow. Przesiadka w krakowie. Ponad godzina na dworcu,ladnym,dwupoziomowym dworcu w krakowie. Focus sobie kupilem (zawsze kupuje focus jak jestem w dluzszej trasie a nie mam ze soba ksiazki),zauwzylem,ze focus robi sie co raz cienszy,co raz wiecej reklam i mniej,bo nie moge powiedziec,ze w ogole,ciekawych artykulow. W drodze nie ma bata,zeby poczytac,bo przeciez w pojazdach pks wschod nie ma mozliwosci wlaczenia sobie lampeczki nad glowa… Stad tez od jakichs 4o minut gapie sie w szybe. Zaluje,ze nie wpadlem na pomysl,zeby rzucic na telefon jakies pdf’y do poczytania. Madry osadnik po szkodzie,ale i tak czesto nie zawsze. A czemu jestem w autobusie z krakowa? W gorach bylem przez 3dni. Przemila wyprawa,odmienna od ’standardowych’. Bez hektolitrow alkoholu-chociaz w 1oo % alcohol free tez nie byla-i w tylko nieco innej atmosferze:) pokonana calkiem niezla gorska trasa,pojedzone dobre zarcie,przyjemny grill i zajebisci ludzie przede wszystkim. Z dzieckiem sie nawet bawilem. Tak,ja bawilem sie z malym,zaslinionym dzieckiem. Ala VIP:) sa tez zdjecia z trasy,wiec kiedys na pewno je pokaze. A jest co ogladac,bylem pierwszy raz w tatrach i chce tam wrocic jeszcze. Koniecznie. Poszerzylbym tylko sklad o kilka,ewentualnie jedna osobe i koniecznie na dluizej,koniecznie. Pisze znow na telefonie,spac mi sie nie chce a caly autobus zdzumiony spi. Nowa anathema saczy mi sie ze sluchawek. Kazde ponowne przesluchanie jakos tak zbliza do tej plyty. Chyba jedna z lepszych anathemy,na pewno inna,zupelnie inna nie,bo ja czuje ja jako naturalna ewolucje po a natural disaster i nie mam im ani minimalnie za zle,ze ‘nie sa juz tacy jak na serenades,czy np alternative 4 (chociaz to jedna z ich naj plyt:)). I Ania-ktora zajebiscie zreszta polubilem przez ten wyjazd,swietna dziewczyna-okrutnie przezywa ta plyte i zaluje,ze wczesniej nie znala panow Cavanagh i spolki. Zre pianki jojo,kocham te slodycze;) dobrze tez,ze wpadlem na pomysl kanapek. Tylko wody-o ja ciota-zapomnialem i trzeba bylo kupic nestea za 4 zl (!) na dworcu… Jakas kobieta sie do mnie przysiadla,nie ma sie jak rozwalic na siedzeniu. Trzeba bedzie ogarnac,czy jest jakies inne podwojnie wolne w autobusie na jakims postoju. Zaluje,ze nie mam wiecej kasy i wolnego czasu,bo wybralbym sie nad morze jeszcze teraz,jest okazja. Tez z rewelacyjna ekipa. Z innej beczki,jutro nie wiem jak to jeszcze zrobie,zeby wygladac jak czlowiek po nieprzespanej nocy,ale musze pojsc do fryzjera. Wygladam jak jezozwiez,albo jezozwierz. Chyba to drugie bardziej. Telefon nie sprawdza pisowni. Kopa. Szkoda.
Od 0:01 14/06/2o1o prowadze dziennik podrozy dopoki nie padne.
0:01 14/06/2o1o – brzesko, wg tablicy ma juz 625 lat. Cos jak chodel;) ale w brzesku wyglada na to,ze cos sie dzieje,bo maja sporo tablic z reklamami. Ciekawe.
0:10 14/06/2o1o – debno,sprzyja flashbackom pamieciowym. Sporo milych slow w ostatnim czasie. Przyjemnie,chcialbym zeby byl progres. Bardzo. Moze w koncu cos sie ruszy. Oby. Ciagle kierujemy sie na rzeszow. Roznica w oleju napedowym (ON) na przestrzeni kilku kilometrow okolo 3o gr,sporo.
0:15 14/06/2o1o – brak info o miejscowosci,jakas czarna dziura pomiedzy i znak. Dzieki niemu wiem,ze do rzeszowa 98km,do tarnowa kilkanascie. Smutne wiesci,zjadlem ostatnie 3 pianki…
0:21 14/06/2o1o – kobieta kolo mnie zapakowala sie w kokon. Wlazla w spiwor. Ciekawe w co sie zamieni. Jak w motyla,to swoim aparatem ssaco-lizacym powysysa nam mozgi. Jestem bezpieczny. Ciekawe o ktorej przestane pisac…
0:31 14/06/2o1o – postoj w tarnowie. Ladny dworzec,ale zamkniety. W zasadzie wszystko zamkniete. Liczylem na to,ze jakas dama albo szarmancki dzentelmen opusci miejsce,ucieklbym od kokona,ale jednak dojebalo jeszcze stado ludzi w tarnowie. Co oni robia wszyscy o tej porze?! Studenciki?!
0:40 14/06/2o1o – wiem czemu jedziemy na rzeszow. Powod jest logiczny a zarazem prozaiczny. Autobus jest relacji blablabla>blablabla>krakow>tarnow>rzeszow>blablabla>blablabla>(…)>lublin!
1:00 14/06/2o1o – genialne spostrzezenia, part II. 34oooo m dzieli krakow i lublin. Powiedzmy,ze autobus porusza sie ze srednia predkoscia okolo 6o km/h,bo jest noc,malo sie dzieje na drodze i kierowca jakis taki sportowiec. Wnioski? 34oooo m to 34o km. Jezeli dokonamy jakze prostego zabiegu matemetycznego: dzielenie,dowiemy sie,ze 34o km : 6o km/h = 5,67 h po zaokragleniu (km sie skrocily,pamietamy wazne wiadomosci z fizyki!). Wniosek z tego taki,ze kierowca nie klamal i w lbn w teorii powinienem byc okolo 5:oo rano bo krakow opuscilem planowo o 23:oo. Poza tym,pozbylem sie kokonowej,ustapilem miejsca jej samczykowi. Ucieszyli sie. Tez bym sie ucieszyl gdyby ktos mi taka opcje zaproponowal. Siedze miejsce za nimi teraz. Z jakas przecietna dziewczyna,ale nie pcha sie dupskiem na moja polowe siedzenia. Cos za cos,stracilem strategiczne miejsce kolo szyby. Nie widze znakow. Szkoda. Ciekaw jestem czy slychac w autobusie,ze slucham muzyki. I czy ktos mi zaraz ‘przylutuje’ za to,jesli tak…:)
01:19 14/06/2o1o – debica. Odbilo mi sie piankami i mam chyba ochote zjesc kanapke. Niestety nie mam juz nestea. Popic kanapke czekoladowym,wysokoenergetycznym danmlekiem? Chyba nierozsadnie w autobusie bez ‘wychodka’. Poczekam jeszcze z konsumpcja. Bedzie rozsadniej. Zastanawiam sie nad przejsciem w letarg. Chociaz dopiero 1:22.
1:33 14/06/2o1o – wlaczam bleeding through,zamykam oczy i staram sie wprowadzic w letarg,zobaczymy na ile sie uda wylaczyc. Rzeszow ~3o km.
2:05 14/06/2o1o – pol godziny,poprobuje jeszcze troche.
3:14 14/06/2o1o – ten no,jasno sie robi. Jednak nie da sie spac w autobusie. Slucham muzyki,zaraz czuje,ze bede pil mleko,bo pic mi sie chce. Nie wiem co za miejscowosc,ale sa bloki. Nawet sporo.
3:27 14/06/2o1o – stalowa wola to byla. Bulke zjadlem,lepiej mi. Boje sie pic mleko. Moze jest zepsute,moze nie wypada. Mam za to ochote zaczac pisac do ludzi smsy,a nuz ktos nie wylaczyl dzwiekow i ma telefon kolo glowy:) gojira leci,uwielbiam te plyte,from mars to sirius w sensie. Podswietlona tablica przyczepiona do sygnalizacji swietlnej na rondzie w stalowej woli: “zadzwon xxx xx xx”, wiecej info brak. Czyzby infolinia do zglaszania opinii na temat dzialania ronda w stalowej woli? Ps:kokon nie ewoluuje,samczyk sie przytulil i ja uspokoil,nie wierzga od dluzszego czasu.
4:21 14/06/2o1o – wyjechalem z krasnika. Na 5:oo nie bede,ale tak na 5:3o tak. Wyliczenia z godziny 1:00 sie sprawdzily. Teraz cos tylko jakos wolniej podrozujemy. Dajesz malina,daaaaajesz! 21o! Jest juz zupelnie jasno,nie mam pojecia jak ja zasne na te 4h. Jakos sie moze uda. W ogole nie spalem,ale wlasnie przeczytalem w focusie kilka ciekawych rzeczy,bo od ~4o minut juz da sie czytac. Jak mozna spac w autobusie i przy takiej ‘jasnosci otoczenia’?! Moze bede umieral w ciagu dnia,ale nie sadze,zeby sprawy przybraly tak dramatyczny obrot;)
4:54 14/06/2o1o – score,mozna wysiasc kolo peugeota. Czyli blisko do domu. Bede na miejscu kolo 5:3o pewnie. Dobrze. Tylko torby mi sie nie chce niesc. Jakos przezyje.
Zdjecia wrzuce jakos pozniej. Kilka.
Posted in memories |
No Comments »