Archive for Maj, 2010

oessu…

Maj 29, 2010

A myslalem,ze te akcje w klubach,ze tam pedaly – nie geje,nietolerancyjny raczej jestem – chodza to takie urban legends. Nie mniej jednak wczoraj,dlatego,ze wybralem sie do 68 za namowa Ewy (za co dziekuje:)) nieomal doswiadczylem tego na wlasnej skorze… Cale szczescie mialem ekipe ratunkowa. Dobrze,ze nie meska,bo nie wiadomo co by moglo sie dziac;) a koles byl wielki i w obcislej czarnej koszulce. Wygladal bardziej jak i <3 pussy, niz .!. sucker;) ogolnie fajna zabawa na TRZEZWO;) nawet barzo fajna. I Tomek sie odprzyjebal i na koniec byl jakis zywszy;) czekaltowac zdjecia koniecznie.
Gram w gry komputerowe! Przeszedlem alien vs predator nowe. Hmmm… Krotkie,predator to ciota,czlowiek ma zbyt malo strasznie a obcy jest genialny,ale kampania konczy sie za szybko i zdaje sie w najlepszym momencie… Badz co badz,zabijanie dawno nie sprawialo mi takiej przyjemnosci. Podbiega obcy,lapie kolesia za ramiona, pozniej jedna lape wbija mu w oczy odrywajac glowe a reszta martwego ciala rzuca jak smieciem,genialne. Predator (chociaz ciota straszna w tej czesci,moim zdaniem przynajmniej) tez ma fajne finishery – te z odrywaniem glowy szczegolnie i gladzeniem czerepu z ciagnacym sie za nim kregoslupem,pieknie to wyglada:)
Do tego dochodzi jeszcze split/second. Rewelacyjna scigalka,zero realizmu,wybuchy,predkosc,dziwne tryby gry i nawet ladny wyglad. Wlasciwie to nie nawet,tylko ladne jest:) i okrutnie grywalne. Nic samochodowego nie wciagnelo mnie tak bardzo od czasow most wanted.
Filmy,widzialem aeon flux – nie polecam,dosc durne. Zrobione nieciekawie. Szkoda bo pomysl byl niezly,nie mniej wykonanie kiepskie. Szkoda. Dawno nie widzialem dobrze ogladajacego sie sf. Ostatnie to o ile mnie pamiec nie myli district 9. Widzialem tez the book of eli. Przyjemne na jeden raz. Postapokaliptyczne przemierzanie ameryki na zachod bo tak:) i te sceny walk z maczeta. Invulnerable denzel washington. Tak,dobry film,zeby wlaczyc,obejrzec i pomyslec “drugi raz do tego nie wroce,ale obejrzalem i nie uwazam tej 1.5h za czas stracony”.
Na koniec?
The fall of every season – przepiekny doom metal. Mogloby nie byc growli,same czyste,mega spokojne partie z genialna barwa glosu wokalisty przy akompaniamencie prostej gitary i delikatnych klawiszy. Szkoda,ze tylko jedna plyta,ale majspejs krzyczy,ze new song out,wiec moze i new album in stores now niedlugo sie pojawi. Licze na to.
Na koniec koncow?
Dobrze spedzone kilka dni,MOAR!:)

rysunek…

Maj 16, 2010

obiecalem Kasi, ze narysuje, wiec narysowalem. ale masakra. chcialem, zeby bylo ladne, staralem sie, ale lapa jakas koslawa, bo tak dawno niczego nie rysowalem, ze to masakra. wyszlo cos niby, Ola powiedziala, ze tez takie chce, bo ’slodkie’ -- chociaz nie wiem czy to komplement -- ale wiem, ze wyglada lepiej na zywo niz na zdjeciu. ogolnie, trzeba przyjac za wyznacznik, ze naprawde sie staralem i chcialem zeby wyszlo cos ciekawego. jest kolorowe, jest ‘podobne’ troche na swoj sposob. wniosek, wiecej rysowac, bo w sumie przynosi mi to ‘radosc’ :)

wczoraj w ogole spedzilem nad wyraz produktywny i dobry dzien. film obejrzalem (tu polecam ‘brothers’, bardzo dobry jak dla mnie dramat o psychice i zmianach w czlowieku. dla mnie jeden z lepszych filmow widzianych w tym miesiacu. w przeciwienstwie do daybreakers, ktore myslalem, ze bedzie fajne a jest tak sztampowo durne, ze iezusmarja) i rysunek zrobilem, zjadlem normalny obiad niemal. zwyczajnie. ale inaczej niz przez ostatnie tygodnie. w spokoju i ciszy.

***

zdecydowanie dobra plyta. jedna z lepszych as i lay dying. nowych. po frail wordsach i ashesach nr 3 w dyskografii. polecam.

 

Maj 15, 2010

jesli wracam do domu miedzy 4:oo a 5:oo rano, to wracam wczesnie, czy pozno?