Archive for Październik, 2009

bomba…

Październik 31, 2009

IMG_2070

opalone wasy od wskakiwania na kuchenke, mokry leb od wkladania go pod kran jak leci woda, obledne oczy gdy szykuje sie do biegu. kapitan bomba

:]…

Październik 29, 2009

daily_picdump_273_17

however you look at it you loose…

Październik 25, 2009

w kazdej opcji, nie ma opcji z wygrana. niestety. dziwne sprawy i watki sie pojawily, nie wiem jak to ogarnac. nie wiem czy w ogole to jest do ogarniecia, nie wiem jak z tym sobie poradzic, nie wiem jak z tym walczyc. nie wiem czy w ogole da sie z tym walczyc. nie. nie da sie. chyba potrzeba czasu zwyczajnie. nie wiem czy sobie poradze. heh, wypelnianie sobie czasu, czasu po brzegi. dobrze, ze jest praca, zawsze daje opcje do niemyslenia. niemyslenia o niczym, niemoc. niemoc jest i dobra i zla, nie wiem czy w tej opcji jest calkiem ok. wolalbym cos moc zrobic i nie siedziec gapiac sie w jeden punkt przez 2o minut. nienormalnie. bez nie, bez tak, pomiedzy. pomiedzy mimo, ze mialo byc juz z jakims wyborem. ciagle pojawiaja sie jakies zdarzenia, ciagle cos sie dzieje. nie dzieje sie dobrze, mam powoli dosc. dochodze do jakiegos idiotycznego kresu wytrzymalosci psychicznej. takiej, w ktorej nie wiem juz jak sie odnalezc. zbyt wiele powiedzianych slow, zbyt wiele okreslania sie. za duzo na raz, mimo ze tak naprawde nic. jestem glupi. za duzo mysle, za malo robie, chociaz nie, za duzo mysle i za duzo robie. nieodparta ochota ucieczki, znalezienia sie poza tym wszystkim. byloby duzo latwiej. sadze, ze nie tylko mnie, sadze, ze ogolnie byloby latwiej. nie mam ochoty wracac, brzmi dziwnie bo zawsze to byla moja enklawa do odciecia sie od wszystkiego. teraz jest inaczej, miejsce sie zmienilo.

mega, ale niezbyt mega zeby cos zaczac, dobry, ale nie na tyle dobry zeby byl najlepszy, nie moge bez Ciebie, ale nie na tyle, zeby moc z Toba. ohydne bycie w pomiedzy, w niedopowiedzeniu, w stanie ktory przytlacza, daje do myslenia. za duzo myslenia. nie chce mi sie juz. zwyczajnie chce sie polozyc i obudzic jak to wszystko sie skonczy, w taki czy inny sposob. smutek, dobre slowo. jesien, mgla, zacinajacy deszcz, ahab, smutek i rozmyslania ktore nie maja najmniejszego celu. depresja. nie pasujaca do mnie i prawie nigdy mnie nie dotyczaca depresja. ale depresja to za mocne slowo. raczej cos co jest mi obce, zawieszenie w mysleniu o czyms co stac sie nie moze, ale stalo sie na tyle duzo, zeby wpedzic mnie w ten stan.

Awful man,
Debris of bad home,
A killer and apathic

Loathsome I’ve become.
A creature so undone.
Wretched and broken.
Cannot find my faith.
Any God will do.
Nothing said is new
Nothing said is true.
Fly away my hope.

The embrace of shade holds me dear.
Eats me away.
Loose the dogs of disgrace upon me.
I have no faith.
Raise the poor outcast I have become.
I am undone.
Calm is the air. Still is the sea.
The valley of death keeps calling me.

Rest my eyes from the world.
This dying place, it’s so absurd.
Oh, Christ above, whom I love.
Lost to me. My snow white dove.
Make this day like the night.
Song of darkness. Words of light.
Pulling down my heart.
I won’t forget my lovers heart.

With utter loathing and scorn,
I was somehow born.
Strewn in black decay.
None shall I obey.
The wreckage of my flesh.
The nakedness of my death.

nie mam na to juz sily i ochoty…