nastapil :) ogolnie bardzo fajny wyjazd, myslalem, ze raczej bedzie nudno, ale nie bylo. pierwszego dnia zgon o 2o, pamietam wszystko do przekroczenia magicznych drzwi na 9pietrze, nie tylko mnie dotknela ta amnezja ;) nastepnego dnia troche zwiedzania, troche lazenia, grania w fife (nie to co pes, ale zawsze cos), pozniej jeszcze troche zwiedzania i naprawianie samochodu czesciami z castoramy:] pozniej rodziewiczenie, pierwszy raz pociagiem w sumie na wlasna reke, drugi raz w ogole w polsce pociagiem. glogow>wroclaw>lublin. podroz dosc dluga ale napewno mniej meczaca niz autobusem. jechalo sie dosc przyjemnie (pomijajac grzanie grzejnikow przez pierwsza godzine jazdy po wyruszeniu z wroclawia). a, w szprotawie krotko, ale milo, w ogole to zmutowane swinie morskie sa nawet fajne. niefajne sa za to slonie z wycieraczek, brrr…



***
39c i pracowac, sUabo… ale daje rade.
miec malo godzin tez sUabo.
a, zapomnialbym, plamy sloneczne wyrzucajac wielkie ilosci ‘czegos-co-wylatuje-z-plam-slonecznych’ w 2o12 wg raportu NAS uszkodza nasze linie elektryczne, co spowoduje globalna katastrofe o nieopisanych skutkach, poniewaz nasze linie a przede wszystkim transformatory nie sa przygotowane na duze skoki napiecia. tak w skrocie to koniec swiata juz niedlugo, troche szokoda, lubie swiat ;)




