prejz de lord…
in fakt, dys is czercz !
god is di dzej…
i powrocilem umocniony w wierze, z duchem w sercu, z procentami w zylach i ze wspomnieniami, ktore na dlugo zostana w mej pamieci :)
a teraz pomijajac gadanie o glupotach, krotko i zwiezle, bo nie czas i miejsce opowiadac.
za dlugo w berlinie, za krotko w amsterdamie, za zimno w brukseli, za malo euro.
swietne miejsca, ladne okolice, ciekawe kadry do zrobienia ( ale to na spokojnie, nie tak w biegu jak ja to robilem ), mili ludzie, gordon 12% – piwo morderca, damianek, przyjebany papra, co ? robisz, eldo i death core, pies z dziurawa lapa, zupa przecier, biale mieso, wychowane dzieci, masa masa masa inncych sytuacji, picie na dworcu – bo mozna, sylwester, papra kradziej szampanow dla dzieci, red light district w amsterdamie, coffeshopy, swiatelka, veyron, duzo duzo sytuacyjnych zartow i innych dziwnych sytuacji… no trzeba byc zeby opisac, a ja jakos nie moge tego inaczej niz od punktow, nie chce mi sie/za duzo pisania/nie potrafie.
przygotowania…

urodziny w autokarze – gratulacje :)

ekipa – tomek, papra, damianek, ja

berlin









doner kebab – najlepsza rzecz w berlinie !




BRUKSELA
sajgonki, na dobry poczatek – 5-niby-pierogow za 3,5 euro…

przejazd do rodziny goszczacej


pierwszy posilek w sali expo, reklamoweczka > puszka > bulka > serek > cos slodkiego > woda > cos duperelnego > cos malego






piwo, w barze, w kieliszkach 0.33, bo 0.5 to juz maxi, malo kto tam takie pije, poszlismy do innego baru, i zamowilismy 8 duzych, to dali nam w 6 kuflach i 2 szklankach 2 x 0.25, bo nie bylo tylu kufli w barze o_O




centrum brukseli, godziny jakies popoludniowo wczesne, prawie ani jednej zywej duszy, wszycy w metrze…







a teraz troche starego miasta







modlitwa o pokoj na swiecie, albo cos takiego, nie pamietam :)






i to na tyle, jest wiecej, ale nie warte pokazania…
ale bylo mega, mimo kilku slabych epizodow.
ps: sa jeszcze panoramy, ale wrzuce, jak czyms poskladam, teraz mi sie nie chce czekac, bo mam za slaby komp.
a to ja z prezentem urodzinowym samozakupionym – sruba w twarzy :)
