…jesli zima – jak wskazuje na to koncowka – jest kobieta, to zebralbym cale to bloto posniegowe, snieg, pluche, kawalki jakiegos shitu powstajacego z deszczu i innych urokow miesiecy grudzien – wczesny marzec i wsadzil jej w ryj, tak zeby sie zapchala, ale nie pozwolil jej sie udusic tylko strzelil z jakiegos malego kalibru w glowe, tak zeby jej bardzo nie poszarpalo…
pozniej nalezaloby ja dokladnie przygotowac, zetrzec krew, wylac mul, wypatroszyc i nabic na choinke zamiast gwiazdki…
bo swiat tez niecierpie – dlaczego nie mozna byc dla siebie milym czesciej niz 2 razy w roku, albo odwiedzic sie i spotkac rodzinnie ?
a poza tym jeszcze tylko kilka dni, byle do czwartku i chwila odmozdzenia totalnego, cos o czym marze ostatnio, bo to potrzebne kazdemu od czasu do czasu.
jest znow dobra ekipa, wiec nie sadze, zeby moglo byc jakkolwiek zle :]
nadzieja na zdjecia, przeciez trzeba jakies pamiatki przywiezc, jakies sensowne najlepiej.
a jedziemy nie byle gdzie, wiec i miejsca musza byc nie byle jakie…
najgorsze? powrot do szarosci po tym wszystkim, czuje ze to bedzie trauma…
a wogole, za malo spie ostatnio, taka srednia 4h na noc to jednak troche niebardzo.
a! na lyzwach bylem przy okazji zdjec, mile to, ale nogi bola, oj bola :]
trzebaby sie jeszcze moze nawet kiedys wybrac na to lodowisko ot tak o, dla pojezdzenia.


bonus ;)

bedzie wiecej moze pozniej, narazie nie ma czytnika i nie ma zdjec od calej ekipy :]
a za to dziekuje Mirkowi.
a to troszke tak zalatuje hewigejmetalem polaczonym z emoszlochem, ale wpadlo mi w ucho :)
ps: swieta bez rafaello ? brzmi slabiej niz slabe swieta ;)
musze sie nauczyc to piec!
tylko jak nauczyc sie piec w 3 dni? :]
