rain…

Wrzesień 18, 2008

i pada ciagle, tak pada ze nawet tur de polonja sie zastrajkowalo.

w zasadzie to bez sesnu, mogli jechac wolniej, sam nie wiem, nie to nie i tak sie tym nie przejalem.

przejalem sie faktem ze w sobote jade do stalowej, mam nadzieje, ze bedzie oki, zalezy mi na tym, to takie moje pierwsze na prawde, zupelnie moje.

pilem dzis czekolade z kawowym likierem, cudo, uwielbiam.

jeszcze w przyjemnym lokalu, byle ciszej by tam bylo.

odwiedze jeszcze.

na 1oo %.

praktyk jeszcze 2tyg, juz niewiele, daje rade, nie jest zle.

aaa, sciany zdrapalem, pachnie teraz betonem, takim swierzym, trzeba teraz wziac sie za to dalej.

i okna maja byc, ciekawe, bardzo, trzeba podpisac umowe, trzeba sie przeprowadzic, kase na konto, to tamto, ogarnac zadania codzienne, zrobic kilka rzeczy, napiety okres sie szykuje, lubie to.

a wogole, jak nie kochac miasta w deszczu noca ?

bo ja je takie wlasnie uwielbiam, mozna isc i isc i isc, tyle swiatel, mazaji kolorow i odbic…

ale do tego muzyka odpowiednia potrzebna jest, cos takiego, co sie snuje, plynie, odrealnia.

Through raging winds and weeping skies
I sat in the loneliness of solitude
I washed my eyes in growing streams
Earth’s resistance
True magnitude

klik klik

One Response to “rain…”

  1. maciek mówi:

    dobra ide spac. dziwne rzeczy sie tu dzieja a i tak place im jakies 2 dirhamy a to daje jakies 60gr za godzine netu szybkiwgo (sa 3 predkosci :D)

    branoc. na pocieszenie powiem ze piwa nie ma alep;oszukalim innych uzywaek. :D

    baaaa

Leave a Reply