Jade autobusem,jest 23:3o. Maciek zawalil i musze wracac na wlasna reke,nie tak jak bylo ustalone samochodem. Dotarlem z zakopanego do krakowa dosc szybko,ladny autobus,swietna trasa w sensie widokow. Przesiadka w krakowie. Ponad godzina na dworcu,ladnym,dwupoziomowym dworcu w krakowie. Focus sobie kupilem (zawsze kupuje focus jak jestem w dluzszej trasie a nie mam ze soba ksiazki),zauwzylem,ze focus robi sie co raz cienszy,co raz wiecej reklam i mniej,bo nie moge powiedziec,ze w ogole,ciekawych artykulow. W drodze nie ma bata,zeby poczytac,bo przeciez w pojazdach pks wschod nie ma mozliwosci wlaczenia sobie lampeczki nad glowa… Stad tez od jakichs 4o minut gapie sie w szybe. Zaluje,ze nie wpadlem na pomysl,zeby rzucic na telefon jakies pdf’y do poczytania. Madry osadnik po szkodzie,ale i tak czesto nie zawsze. A czemu jestem w autobusie z krakowa? W gorach bylem przez 3dni. Przemila wyprawa,odmienna od ‘standardowych’. Bez hektolitrow alkoholu-chociaz w 1oo % alcohol free tez nie byla-i w tylko nieco innej atmosferze:) pokonana calkiem niezla gorska trasa,pojedzone dobre zarcie,przyjemny grill i zajebisci ludzie przede wszystkim. Z dzieckiem sie nawet bawilem. Tak,ja bawilem sie z malym,zaslinionym dzieckiem. Ala VIP:) sa tez zdjecia z trasy,wiec kiedys na pewno je pokaze. A jest co ogladac,bylem pierwszy raz w tatrach i chce tam wrocic jeszcze. Koniecznie. Poszerzylbym tylko sklad o kilka,ewentualnie jedna osobe i koniecznie na dluizej,koniecznie. Pisze znow na telefonie,spac mi sie nie chce a caly autobus zdzumiony spi. Nowa anathema saczy mi sie ze sluchawek. Kazde ponowne przesluchanie jakos tak zbliza do tej plyty. Chyba jedna z lepszych anathemy,na pewno inna,zupelnie inna nie,bo ja czuje ja jako naturalna ewolucje po a natural disaster i nie mam im ani minimalnie za zle,ze ‘nie sa juz tacy jak na serenades,czy np alternative 4 (chociaz to jedna z ich naj plyt:)). I Ania-ktora zajebiscie zreszta polubilem przez ten wyjazd,swietna dziewczyna-okrutnie przezywa ta plyte i zaluje,ze wczesniej nie znala panow Cavanagh i spolki. Zre pianki jojo,kocham te slodycze;) dobrze tez,ze wpadlem na pomysl kanapek. Tylko wody-o ja ciota-zapomnialem i trzeba bylo kupic nestea za 4 zl (!) na dworcu… Jakas kobieta sie do mnie przysiadla,nie ma sie jak rozwalic na siedzeniu. Trzeba bedzie ogarnac,czy jest jakies inne podwojnie wolne w autobusie na jakims postoju. Zaluje,ze nie mam wiecej kasy i wolnego czasu,bo wybralbym sie nad morze jeszcze teraz,jest okazja. Tez z rewelacyjna ekipa. Z innej beczki,jutro nie wiem jak to jeszcze zrobie,zeby wygladac jak czlowiek po nieprzespanej nocy,ale musze pojsc do fryzjera. Wygladam jak jezozwiez,albo jezozwierz. Chyba to drugie bardziej. Telefon nie sprawdza pisowni. Kopa. Szkoda.
Od 0:01 14/06/2o1o prowadze dziennik podrozy dopoki nie padne.
0:01 14/06/2o1o – brzesko, wg tablicy ma juz 625 lat. Cos jak chodel;) ale w brzesku wyglada na to,ze cos sie dzieje,bo maja sporo tablic z reklamami. Ciekawe.
0:10 14/06/2o1o – debno,sprzyja flashbackom pamieciowym. Sporo milych slow w ostatnim czasie. Przyjemnie,chcialbym zeby byl progres. Bardzo. Moze w koncu cos sie ruszy. Oby. Ciagle kierujemy sie na rzeszow. Roznica w oleju napedowym (ON) na przestrzeni kilku kilometrow okolo 3o gr,sporo.
0:15 14/06/2o1o – brak info o miejscowosci,jakas czarna dziura pomiedzy i znak. Dzieki niemu wiem,ze do rzeszowa 98km,do tarnowa kilkanascie. Smutne wiesci,zjadlem ostatnie 3 pianki…
0:21 14/06/2o1o – kobieta kolo mnie zapakowala sie w kokon. Wlazla w spiwor. Ciekawe w co sie zamieni. Jak w motyla,to swoim aparatem ssaco-lizacym powysysa nam mozgi. Jestem bezpieczny. Ciekawe o ktorej przestane pisac…
0:31 14/06/2o1o – postoj w tarnowie. Ladny dworzec,ale zamkniety. W zasadzie wszystko zamkniete. Liczylem na to,ze jakas dama albo szarmancki dzentelmen opusci miejsce,ucieklbym od kokona,ale jednak dojebalo jeszcze stado ludzi w tarnowie. Co oni robia wszyscy o tej porze?! Studenciki?!
0:40 14/06/2o1o – wiem czemu jedziemy na rzeszow. Powod jest logiczny a zarazem prozaiczny. Autobus jest relacji blablabla>blablabla>krakow>tarnow>rzeszow>blablabla>blablabla>(…)>lublin!
1:00 14/06/2o1o – genialne spostrzezenia, part II. 34oooo m dzieli krakow i lublin. Powiedzmy,ze autobus porusza sie ze srednia predkoscia okolo 6o km/h,bo jest noc,malo sie dzieje na drodze i kierowca jakis taki sportowiec. Wnioski? 34oooo m to 34o km. Jezeli dokonamy jakze prostego zabiegu matemetycznego: dzielenie,dowiemy sie,ze 34o km : 6o km/h = 5,67 h po zaokragleniu (km sie skrocily,pamietamy wazne wiadomosci z fizyki!). Wniosek z tego taki,ze kierowca nie klamal i w lbn w teorii powinienem byc okolo 5:oo rano bo krakow opuscilem planowo o 23:oo. Poza tym,pozbylem sie kokonowej,ustapilem miejsca jej samczykowi. Ucieszyli sie. Tez bym sie ucieszyl gdyby ktos mi taka opcje zaproponowal. Siedze miejsce za nimi teraz. Z jakas przecietna dziewczyna,ale nie pcha sie dupskiem na moja polowe siedzenia. Cos za cos,stracilem strategiczne miejsce kolo szyby. Nie widze znakow. Szkoda. Ciekaw jestem czy slychac w autobusie,ze slucham muzyki. I czy ktos mi zaraz ‘przylutuje’ za to,jesli tak…:)
01:19 14/06/2o1o – debica. Odbilo mi sie piankami i mam chyba ochote zjesc kanapke. Niestety nie mam juz nestea. Popic kanapke czekoladowym,wysokoenergetycznym danmlekiem? Chyba nierozsadnie w autobusie bez ‘wychodka’. Poczekam jeszcze z konsumpcja. Bedzie rozsadniej. Zastanawiam sie nad przejsciem w letarg. Chociaz dopiero 1:22.
1:33 14/06/2o1o – wlaczam bleeding through,zamykam oczy i staram sie wprowadzic w letarg,zobaczymy na ile sie uda wylaczyc. Rzeszow ~3o km.
2:05 14/06/2o1o – pol godziny,poprobuje jeszcze troche.
3:14 14/06/2o1o – ten no,jasno sie robi. Jednak nie da sie spac w autobusie. Slucham muzyki,zaraz czuje,ze bede pil mleko,bo pic mi sie chce. Nie wiem co za miejscowosc,ale sa bloki. Nawet sporo.
3:27 14/06/2o1o – stalowa wola to byla. Bulke zjadlem,lepiej mi. Boje sie pic mleko. Moze jest zepsute,moze nie wypada. Mam za to ochote zaczac pisac do ludzi smsy,a nuz ktos nie wylaczyl dzwiekow i ma telefon kolo glowy:) gojira leci,uwielbiam te plyte,from mars to sirius w sensie. Podswietlona tablica przyczepiona do sygnalizacji swietlnej na rondzie w stalowej woli: „zadzwon xxx xx xx”, wiecej info brak. Czyzby infolinia do zglaszania opinii na temat dzialania ronda w stalowej woli? Ps:kokon nie ewoluuje,samczyk sie przytulil i ja uspokoil,nie wierzga od dluzszego czasu.
4:21 14/06/2o1o – wyjechalem z krasnika. Na 5:oo nie bede,ale tak na 5:3o tak. Wyliczenia z godziny 1:00 sie sprawdzily. Teraz cos tylko jakos wolniej podrozujemy. Dajesz malina,daaaaajesz! 21o! Jest juz zupelnie jasno,nie mam pojecia jak ja zasne na te 4h. Jakos sie moze uda. W ogole nie spalem,ale wlasnie przeczytalem w focusie kilka ciekawych rzeczy,bo od ~4o minut juz da sie czytac. Jak mozna spac w autobusie i przy takiej ‘jasnosci otoczenia’?! Moze bede umieral w ciagu dnia,ale nie sadze,zeby sprawy przybraly tak dramatyczny obrot;)
4:54 14/06/2o1o – score,mozna wysiasc kolo peugeota. Czyli blisko do domu. Bede na miejscu kolo 5:3o pewnie. Dobrze. Tylko torby mi sie nie chce niesc. Jakos przezyje.
Zdjecia wrzuce jakos pozniej. Kilka.