oessu…

A myslalem,ze te akcje w klubach,ze tam pedaly – nie geje,nietolerancyjny raczej jestem – chodza to takie urban legends. Nie mniej jednak wczoraj,dlatego,ze wybralem sie do 68 za namowa Ewy (za co dziekuje:)) nieomal doswiadczylem tego na wlasnej skorze… Cale szczescie mialem ekipe ratunkowa. Dobrze,ze nie meska,bo nie wiadomo co by moglo sie dziac;) a koles byl wielki i w obcislej czarnej koszulce. Wygladal bardziej jak i <3 pussy, niz .!. sucker;) ogolnie fajna zabawa na TRZEZWO;) nawet barzo fajna. I Tomek sie odprzyjebal i na koniec byl jakis zywszy;) czekaltowac zdjecia koniecznie.
Gram w gry komputerowe! Przeszedlem alien vs predator nowe. Hmmm… Krotkie,predator to ciota,czlowiek ma zbyt malo strasznie a obcy jest genialny,ale kampania konczy sie za szybko i zdaje sie w najlepszym momencie… Badz co badz,zabijanie dawno nie sprawialo mi takiej przyjemnosci. Podbiega obcy,lapie kolesia za ramiona, pozniej jedna lape wbija mu w oczy odrywajac glowe a reszta martwego ciala rzuca jak smieciem,genialne. Predator (chociaz ciota straszna w tej czesci,moim zdaniem przynajmniej) tez ma fajne finishery – te z odrywaniem glowy szczegolnie i gladzeniem czerepu z ciagnacym sie za nim kregoslupem,pieknie to wyglada:)
Do tego dochodzi jeszcze split/second. Rewelacyjna scigalka,zero realizmu,wybuchy,predkosc,dziwne tryby gry i nawet ladny wyglad. Wlasciwie to nie nawet,tylko ladne jest:) i okrutnie grywalne. Nic samochodowego nie wciagnelo mnie tak bardzo od czasow most wanted.
Filmy,widzialem aeon flux – nie polecam,dosc durne. Zrobione nieciekawie. Szkoda bo pomysl byl niezly,nie mniej wykonanie kiepskie. Szkoda. Dawno nie widzialem dobrze ogladajacego sie sf. Ostatnie to o ile mnie pamiec nie myli district 9. Widzialem tez the book of eli. Przyjemne na jeden raz. Postapokaliptyczne przemierzanie ameryki na zachod bo tak:) i te sceny walk z maczeta. Invulnerable denzel washington. Tak,dobry film,zeby wlaczyc,obejrzec i pomyslec „drugi raz do tego nie wroce,ale obejrzalem i nie uwazam tej 1.5h za czas stracony”.
Na koniec?
The fall of every season – przepiekny doom metal. Mogloby nie byc growli,same czyste,mega spokojne partie z genialna barwa glosu wokalisty przy akompaniamencie prostej gitary i delikatnych klawiszy. Szkoda,ze tylko jedna plyta,ale majspejs krzyczy,ze new song out,wiec moze i new album in stores now niedlugo sie pojawi. Licze na to.
Na koniec koncow?
Dobrze spedzone kilka dni,MOAR!:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>