spacer…

Lipiec 24, 2010

swietny kawalek – polecam

***

Co za noc co za wieczór. Skąd w ludziach tyle agresji? Ganiac się z baseballami po mieście,żeby znaleźć kolesia,który pobił kolesia,żeby stłuc kolesia z początku zdania o kolesiach. W zasadzie to szlachetne i rycerskie pomścic honor kolegi,ale czy nie warto porozmawiać,przytulić,wytłumaczyć? Mąkę love! Swoją droga to dobra noc wczoraj mimo tych wszystkich agresywnych ludzi wokół. Pisze idąc z pracy,miałem jechać,ale jest tak przyjemnie chłodno po deszczu,burzy właściwie,która to miała swoje chwalebne kilka minut dzisiaj. Powietrze z porządną dawka świeżości przesycona ozonem. Idę i prawie jedyne o czym myślę teraz to to,co zjem jak już dotre do domu. I o leclerc trzeba zahaczyc,chlebek kupić,dużo go. Za tydzień wesele,miło.

Widzieliście kiedyś film,który wam się podobał,chociaż nie wiecie za bardzo o co tak naprawdę w nim chodziło,mimo,że niby na końcu jest ‘jasno’ wyjaśnione? Ją tak,dzisiaj.
W ogóle,to tak jak wspomniałem wcześniej idę sobie pieszo do domu a to jest że 4 może 5km,więc czas na pisanie głupot jest. Głupot bez sensu. W ogóle to pasuje nadać temu wszystkiemu jakiś sens. W sensie bycia. Na chwilę obecna życie według wschodów i zachodow słońca jest spoko,ale jakiś genialny plan życiowy przydałby mi się. Weź i coś wymysł:)

A co do odległości to już od samej końcówki sierpnia się zmieni na lepsze,na jakiś kilometr w przybliżeniu. max 15 minut na piechotę ultraspokojnym krokiem. Plus plus plus,duży plus. A i ten pokój niczego sobie.

Bądź dobrej myśli,kiedyś ta karma musi wrócić.

Lipiec 23, 2010

moze dzisiaj sie uda

***

progres…

Lipiec 21, 2010

juz zaczynam czekac na swoja pierwsza ‘nowa’ wyplate, jesli wyliczenia mi sie beda zgadzac, to masakryczny skok finansowy do przodu, bedzie mozna zyc jak normalny czlowiek w koncu. mile to. do tego jest juz znalezione  mieszkanie nowe, pokoj jedyneczka, blat na szerokosc pokoju – w koncu normalne biurko – mily widok, blisko do pracy, przyjemne mieszkanie. balkon i parter przede wszystkim. miazga! fala ultra upalow, mam juz jej troche dosc, ale i tak lepsze to niz zima… czeka mnie zabawne spotkanie, tak sadze przynajmniej. ciekaw jestem. a praca, to teraz praca marzenie. mam nadzieje, ze tak pozostanie, albo bedzie jeszcze lepiej, ale na ta chwile nie wyobrazam sobie co mogloby jeszcze sie polepszyc. sadze, ze dostane jakies nowe obowiazki, raczej w tym kierunku. ot taki wpis, ku pamieci.