ależ warto bylo czekać, bardzo dobry czas nastal i  mam nadzieje, ze nie bedzie sie kończył. siedze w busie do warszawy, koło mnie ciapaty na swoim blackberry pisze jakies krzaki a ja niedługo mam nadzieje bede na pink floydach. w sumie sie cieszę, oby warte bylo tej kasy, która została wydana. muzyki raczej po drodze nie posłucham, bo umrze bateria, czemu nie ma odtwarzaczy z zewnętrzna bateria?! czemu?!

ale lublin jest smutnym miastem…

świetny sylwester w małym gronie ludzi i świetne zakończenie starego i rozpoczęcie nowego roku. chciałbym nie spieprzyć po raz pierwszy od bardzo dawna, niech sie uda i niech bedzie dobrze. happy happy happy!:)